” Faust ” – Faust ponownie tłumaczy ewangeliczny werset „Na początku było Słowo” jako „Na początku był Czyn”. Jakie znaczenie ma ten wybór słów?

Dążenie i działanie są siłą napędową fabuły ” Fausta ” Goethego, co sprawia, że ponowne tłumaczenie jest całkowicie odpowiednie dla bohatera i opowieści. Wartości te leżą u podstaw charakteru Fausta od początku narracji, gdy siedzi on w swoim gabinecie i rozmyśla nad tajemnicami wszechświata. Mimo całej swojej wiedzy naukowej czuje, że wewnętrzne działanie natury na zawsze pozostanie poza jego zasięgiem, a kiedy przywołany przez niego Duch Ziemi wyśmiewa jego ignorancję, przygotowuje się do samobójstwa. Choć obawia się, że zrobił już wszystko, co w jego mocy, by poszerzyć swoją wiedzę i zrozumienie świata, szybko zniechęcają go dzwony wielkanocnego poranka – przypominają, że bohater ten nie jest osobą, która tak łatwo rezygnuje z działania.

Jednym ze sposobów, w jaki motyw dążenia i zmagania się z problemami pojawia się w narracji, jest walka przeciwieństw. Od układu między Bogiem a Mefistofelesem (dosłownie „bez światła” – a więc biegunowo przeciwnego do Boga, który jest synonimem światła) po ziemskie zmagania między mężczyzną a kobietą – w Fauście przeciwstawne siły nieustannie walczą ze sobą. Tym, co czyni Fausta idealnym człowiekiem, jest dla Goethego jego nieustanne dążenie do celu, mimo wszystko. Jak mówi Bóg w Prologu: „Bo choć człowiek dąży, błądzi”. Goethe, poprzez postać Boga, uważa, że ideałem nie powinien być człowiek stale dobry i sprawiedliwy, ale ten, który nieustannie dąży do czegoś większego, nawet jeśli jego dążenie nieuchronnie prowadzi do błędów. Odpowiadając na pytanie „dlaczeg

o”, można by powiedzieć, że są to centralne wartości dla Fausta, ponieważ są to cechy charakteru, które Goethe chce promować jako centralne dla idealnego człowieka.

Diabeł nie jest złym demonem, którego należy się bać, ale niezbędnym elementem wszechświata. Potrzebne są oba przeciwieństwa: Bóg, aby wskazywać właściwą drogę, i diabeł, aby pobudzać ludzkość do przekraczania granic. Ponownie, idea aktywności dla samej walki jest tu celebrowana. Bóg nie chce od ludzkości ślepego posłuszeństwa. Chce, aby walczyli i dążyli do czegoś większego.

W pierwszej części narracji dążenie Fausta ma konkretny cel: dążenie do spełnienia poprzez własne, osobiste gratyfikacje. W tym miejscu widzimy, że działania Fausta przybierają zdecydowanie nieprawą postać. Zgodnie z logiką Boga Faust pozostaje jednak w głębi serca dobry, znając dobro od zła, nawet jeśli dopuszcza się straszliwych czynów, które prowadzą do kilku śmierci i wielu udręk.

W drugiej części narracji działania Fausta mają inny punkt ciężkości. Oczyszczony (miejmy nadzieję) z konsekwencji swoich czynów w części pierwszej, teraz dąży do osiągnięcia satysfakcji poprzez altruizm wobec ludzkości. Choć jego związek z Heleną Trojańską kończy się tragedią, nie ustaje w dążeniu do chwili doskonałej satysfakcji. Rozszerzając swój altruizm na biednych, Faust planuje projekt budownictwa publicznego, odzyskując ziemię z morza. Faust ogłasza, że jego momentem doskonałości jest ten, w którym słyszy kopanie, które, jak przypuszcza, jest początkiem jego projektu.

Fakt, że jego moment doskonałości jest momentem doskonałego altruizmu, bez żadnych szczególnych korzyści dla siebie, pokazuje, że nadaje się on do nieba. Tak więc dążenie Fausta do wiedzy i chwili doskonałości odzwierciedla się w całej opowieści w jego wewnętrznej walce między egoistycznym złem a bezinteresownym dobrem. Choć w ludzkości istnieją obie te formy, to właśnie walka ma decydujące znaczenie. Każdy człowiek, który dąży do dobra, jest z natury dobry.